• Wpisów:37
  • Średnio co: 61 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:13
  • Licznik odwiedzin:2 968 / 2343 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czasami wracamy do miejsc, które dawno już opuściliśmy. Spoglądamy na to, co zostawiliśmy za sobą, a dopiero później dociera do nas, jakimi byliśmy głupcami. Założyłam bloga. Staram się pisać codziennie, nie zapominać, że mam swoje miejsce w internecie. teraz tam istnieję. Opisuję co mnie otacza, dołuje, rozwesela. Jeśli Was to interesuje, to zapraszam.
 

 
Definitywnie mogę zacząć szukać sobie zakonu. Bo z miłością w moim wydaniu nie ma szans. Prosiłam Boga o zakochanie się w tym roku. Widocznie źle sprecyzowałam swoje życzenie, bo co prawda zakochana jestem, ale nie ze wzajemnością, co mnie dobija. Wesley - bo tak go nazywam - ma mnie głęboko w dupie. Pisałam - nie odpisywał. Uśmiechałam się - odwracał wzrok. Będę starą panną w sześcioma kociakami...

Chcę wreszcie wiosnę! Mam dość kurtek i czapek.

I chcę przejść z maty
  • awatar wredoota: Nie przejmuj się, tak to w życiu bywa ;) Jeszcze znajdziesz tego odpowiedniego! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dostałam piątkę ze sprawdzianu z hiszpańskiego Ach... Gdyby tak samo dobrze szło mi z matematyką.
 

 
Szkoła mnie dobija. Matematyka zabija. A jego widok morduje. Taa... Kolejny raz się zakochałam. W ciachu z autobusu. Wtorki, środy i niektóre czwartki są jedynymi dniami kiedy mam ochotę wstawać z łóżka. Bo wiem, że go zobaczę. I na tym się kończy. Niby wzięłam się na odwagę i do niego napisałam. Odpowiedź - "aktualnie nie szukam dziewczyny". Znaczenie - "weź się dziewczyno odpie*dol".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem czemu zamiast uczyć się matematyki, z której kompletnie leżę, siedzę na fejsie, buszuję na pingerze i zastanawiam się, czy ktokolwiek to czyta.
Nie lubię zimy... Wręcz nienawidzę. Oczywiście jara mnie sypiący się z nieba biały puszek, ale czarna breja na chodnikach już nie...
Właśnie wspominam wakacje i ubolewam nad tym, że nie mogę przeżyć ich jeszcze raz. Oczywiście kolejny raz planowałabym naukę do szkoły, zmienienie "imidżu" i wiele innych rzeczy. Teoretycznie. Praktycznie znowu całe dnie bym spała i czytała książki. Ale pewne dni zostaną mi w pamięci. Na przykład moja "sesja" z biednym kociątkiem.
 

 
Teoretycznie gdy ludzie dostają nowy komputer (lub jak w moim przypadku nowy laptop), to z marszu rejestrują się na wszystkich ciekawych stronkach, instalują nowe gry czy programy i jarają się tym, jaki to fajny mają sprzęcior. Ale nie ja. Otóż, od końca sierpnia mam nowy, własny laptop, a dopiero w grudniu przypomniałam sobie o istnieniu pingera. I o tym, że mam na nim konto. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mało kto czyta moje sflaczałe wypowiedzi, ale mam tę świadomość, że zawsze znajdzie się ktoś, kto "wbija" na profile i regularnie je czyta. Nie pytajcie czemu to piszę. To liceum tak wpływa na człowieka.
 

 
Szkoła coraz bliżej. Boże...
 

 
Jestem padnięta. Tapetowałam dzisiaj kuchnię i klej mam nawet w nosie. O włosach nie wspominam. Ale na szczęście tapeta dobrze się przykleiła. Kuchnię planuję urządzić teraz w stylu vintage, co powinno się udać, bo tapeta pasuje jak ulał (dobra, nie będę owijać w bawełnę, tapeta jest z 1994 ale jest naprawdę ładna : )). Jutro jeszcze muszę wszystko pownosić i można już gotować. Gdybym tylko umiała...
 

 
Z przerażeniem stwierdzam, że rok szkolny coraz bliżej. Nie mam pojęcia jak to będzie w nowej szkole. Ale szczerze mówiąc bardziej przejmuję się ocenami niż zawieraniem znajomości. Muszę zdać dobrze maturę, jeśli chcę iść później na państwową uczelnię. Ale to dopiero za trzy lata. Tak się składa, że akurat dzisiaj mój siostrzeniec ma roczek. Nie było hucznej impry, bo ta odbędzie się pod koniec miesiąca. Mentalnie będę ją mogła uznać za zakończenie wakacji : ) Chyba w tym tygodniu wybiorę się po plecak do szkoły i zeszyty. Książki już mam, a ich ceny naprawdę przyprawiają o zawał... Ale z czegoś muszę się uczyć, a starych nie da się odkupić.
  • awatar Annalina: no niestety wszystkie książki musiałam kupić nowe, a ta nowa podstawa programowa to mnie dobija...
  • awatar Biuties: taaaak. ceny sa straszne. jesli sie nie myle jestes z 96 i idziecie tą nową podstawą programową, nie ?
  • awatar Annalina: no mam nadzieję : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Skąd taki optymistyczny tytuł? Nie dlatego, że w końcu kogoś poznałam i moje życie nabrało kolorów. A szkoda. Ale stwierdziłam, że takie użalanie się nad sobą do niczego nie prowadzi. Czas już udowodnić samej sobie, że samotna też mogę być szczęśliwa : )Mam nadzieję, że od teraz na moim miniblogu będzie trochę bardziej kolorowo i będę tu częściej wpadać. Zostało jeszcze kilka tygodni wakacji, więc opłaciłoby się dobrze je wykorzystać : D W końcu od września zamierzam zacząć się uczyć : p
  • awatar Annalina: Szczerze? Żyję na tym świecie 16 wiosenek i jeszcze nigdy nie zaznałam ciepła drugiej osoby...
  • awatar Poznaje życie: Ha! Od września i ja mam takie chęci aby się uczyć w miarę moich możliwości ;o A nie brakuje Ci czasami, że chciała byś przytulić się do drugiej osoby a czasami aby ta osoba wyszła i ty z nią byś po milczała ? Mi tego brakuje ale uodporniłem się na to i jakoś muszę z tym żyć czyli z samotnością :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś znowu nic się nie wydarzyło. Powoli umieram od tej monotonii. Jednak coś mnie zafascynowało. Oglądaliście "Death Note" ? Definitywnie zakochałam się w mandze.
  • awatar Mental.: Oglądałam Death Note. Moim ulubionym bohaterem był L, ale jak się okazało - nie był najmądrzejszy... P.S Zapraszam do mnie (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Doprawdy wytrawna ze mnie aktorka. Wczuwam się w tą wyimaginowaną rolę już ponad szesnaście lat. Tak bardzo zatraciłam się w oszukiwaniu samej siebie, że nie odróżniam już prawdy od fałszu. Nie wiem komu mam zaufać, a do kogo nawet się nie zbliżać. Sama boję się swoich myśli. Może gdyby mnie nie było, to wszystko byłoby łatwiejsze? W końcu kto by za mną płakał?
 

 
Jestem żywym dowodem na to, że można bać się miłości i wyczekiwać jej w tym samym czasie. Sama nie wiem już czego chcę. Jednym razem chcę księcia na białym koniu, drugim - choćby i menela spod bloku, byle by mnie zrozumiał. Ale i nie o to tu chodzi. Ja po prostu boję się otworzyć przed ludźmi. Wciąż zachowuję się jak mała dziewczynka, która wymyśla sobie przyjaciół. Ale mam chociaż pewność, że oni jedni nigdy mnie nie opuszczą...
 

 
Dawno nie pisałam. Jakoś nie było o czym, nie miałam czasu. Nadal jestem sama i tak już chyba w najbliższym czasie zostanie. Ale lepiej się z tym pogodzić, niż nadal żyć złudzeniami. Dzięki Bogu tylko moje życie uczuciowe jest takie ponure. Wyciągnęłam średnią na 5.0, na zakończeniu roku szkolnego okrzyknięto mnie "najsympatyczniejszą koleżanką klas III" (ciągle się pytam jakim cudem) i dostałam się do wymarzonego liceum. Wiem, to dużo. A ja nadal chcę więcej. Może w tym właśnie tkwi problem? Może na więcej nie zasługuję?
 

 
Tak bardzo chciałabym zacząć nowy etap życia. Nauczyć się samodzielności, pokonać dotychczasowe lęki i skończyć ze złymi przyzwyczajeniami. Chciałabym, ale nie mam na to sił. Nie potrafię przestać zabijać samej siebie. // Annalina
 

 
Przymykam oczy i masuję skronie. Głowa mi pęka od nawału moich problemów, które sama stworzyłam i w które sama się wpędziłam. Na daremno szukam rozwiązania, po nic staram się dalej grać. Ale tak się nie da. Na tym poziomie jest za dużo pułapek, a ja już jestem zwyczajnie zmęczona tym życiem. // Annalina
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W chaosie mojego życia, w tym bagnie problemów, które sama stworzyłam, chciałabym, by chociaż jedna rzecz mi się w końcu udała. Albo inaczej. Wystarczyłoby gdybym po prostu nie zawaliła kolejnej. // Annalina
 

 
Nocami ogarnia mnie apatia i całkowite zobojętnienie. Mam wszystko jedno co o mnie myślą i jakie plotki na mój temat przekazują dalej. Zamykam się na świat i ludzi. Jestem sam na sam ze sobą i swoimi myślami. Błądzę pomiędzy snem a rzeczywistością. A potem otwieram oczy i zerkam na telefon. Stwierdzam, że już czas zbierać się do szkoły. I znowu zaczynam grać. // Annalina
 

 
Nic konkretnego wokół mnie się nie dzieje. Nie chodzę na dyskoteki czy na randki, nie jestem co sobota w centrum handlowym. Nie wiem co jest aktualnie modne, co leci w kinach, z kim teraz spotyka się koleś z 3a, czy gdzie ostatnio były dziewczyny z mojej klasy. Nie mam pojęcia co będę robiła za kilka lat, a co dopiero czy jutro obudzę się żywa. Nie wiem czy zdam do liceum, czy w końcu sobie kogoś znajdę. I to właśnie z tej niewiedzy chce mi się płakać. // Annalina
  • awatar Annalina: Ale czasami przyszłość zależy od tego co robimy teraz...
  • awatar SuriW: Nikt z nas nie wie jak będzie wyglądać nasza przyszłość i dlatego powinniśmy żyć teraźniejszością a nie skupiać się na tym co nas czeka.
  • awatar looovly: wgl . fajny avatar : D wbijaj . ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Koniec jazdy na dwa fronty. Serwery moblo po raz kolejny mnie zawiodły. Przenoszę się na pingera.
 

 
Po prostu idź. Droga sama się znajdzie. // Annalina
 

 
Tysiące myśli, które każą mi się w końcu obudzić z tego chorego snu. Koszmaru tak rzeczywistego, jak ta szara codzienność, otaczająca mnie na każdym kroku. Szlochy stłumiam wyżalając się poduszce, przykrywam wilgotną od łez pościelą. Nie chcę żyć. Nie chcę słyszeć ani czuć. Spazmatyczne oddechy, podniesiony głos matki, każącej mi się opamiętać i lśniący księżyc za zaparowanym oknem, przypatrujący się każdej łzie spływającej po moim policzku. To nie miało tak być. Miałam dorosnąć, dojrzeć do uczuć. Miałam przed nimi uciekać jak najdłużej się dało. Ukrywać się przed nimi, zająć się nauką. Drżącą ręką chwytam chusteczkę i ocieram łzy. Podnoszę ze stolika mój pamiętnik, pełen wyrwanych kartek, na których marginesach widnieją Twoje inicjały. Wrzucam to wszystko pod łóżko, skazując na wieczne zapomnienie. Żałuję jednak, że serca tam wrzucić nie umiem. // Annalina
 

 
Nie wiem, co teraz robisz. Nie wiem, co teraz się dzieje. Może właśnie podejmujesz jakąś decyzję, może żałujesz wcześniej podjętych. Nie wiem. Ale wiem, że nie wchodzisz już na moje konto i nie przeczytasz tego. Wiem też, że w tej chwili raczej nie myślisz o mnie. Ale myślisz o siebie samej, o swoim chorym życiu i o tym, co dziś usłyszałaś w szkole. Myślę, że robisz właśnie to, chociaż nie mam stuprocentowej pewności, bo mogłaś już dawno zrobić coś głupiego, coś przez co być może nie zobaczę Cię już w poniedziałek. Ale jeżeli teraz to czytasz, w co wątpię, to wiedz, że mi na Tobie zależy, że mnie obchodzisz i nie chcę by żyletka Cię straciła. Nie chcę by mi Ciebie odebrała. // Annalina
 

 
Dzień jak każdy inny. Wstajesz rano, wleczesz się do łazienki i leniwie ubierasz do szkoły. Nieprzytomnie schodzisz po schodach do kuchni i pijesz łyk gorącej herbaty, po czym spoglądasz na wielki zegar nad piecem i uświadamiasz sobie, że za dziesięć minut zaczynają się lekcje. Przychodzisz do szkoły, siadasz na korytarzu i wyciągasz słuchawki, które rozplątujesz pół godziny, po czym puszczasz na full Nightwisha. Powoli zaczynają schodzić się ludzie, więc żeby ci nie przeszkadzali wyciągasz jakąś książkę i udajesz, że się uczysz. Kij z tym, że czytasz tekst do góry nogami. Ważne, że jesteś w swoim świecie. Budzie, do której chodzi trzysta osób. Ale ty jesteś tam sam. Przynajmniej ja tak mam. // Annalina
 

 
Nigdy nie myślałam, że się zakocham. I to jeszcze tak nieszczęśliwie. Dla mnie i Niego nie ma nadziei. Tak wiem, zagadaj do Niego, daj mu jakiś sygnał. Tia... Łatwo tak się pisze. Ale tak się nie da. On jest jakby z innego świata. Ćpun z doliny rozkoszy. Długowłosy, zabawny... I wiele więcej zalet. A ja? Blada, płaska, nieśmiała i płaczliwa. I gdzie mi do kogoś takiego? Pomarzyć sobie o Nim mogę. Na marginesie pisać jego imię. W życiu się do Niego nie odezwę. Chociaż... Kiedyś pożyczyłam mu dwadzieścia groszy. Może mi kiedyś odda?
 

 
Mam dość. Ludzi, życia, problemów zdrowotnych, Waszych kłopotów i tego wilgotnego powietrza przez które cały czas smarkam. Nie potrafię sobie z niczym poradzić. Łzy ciągle cisną mi się do oczu, robię się czerwona i zaczynam się trząść. Nie chodzi o chłopaka. O jakieś sztuczne młodzieńcze uczucia. Chociaż nie. O to też chodzi. Ale to inna sprawa, inny kłopot. Mój kłopot. A to jest Wasz problem. Żyletka. Wasza Matka Boska. Co wy w niej widzicie to ja nie wiem. Teraz to lubicie. Lubicie się ciąć, kochacie ten moment gdy zaczyna Was piec skóra i powoli sączy się krew. Tak. Wy to kochacie. A później będziecie żałować. Będziecie się tłumaczyć dzieciom, które z ciekawości zapytają Was z kąd macie te blizny. I co? Powiecie, że Was kot podrapał? Ostatni raz w życiu płakałam przez kogoś. Obiecuję to sobie. Od teraz będę tą pierdzieloną egoistką i będę myśleć tylko o siebie. I płakać przez własne problemy. Nie Waszą głupotę.